Blog > Komentarze do wpisu

ROBIMY NAGO NA DRUTACH

Poszukiwania nam kulały na obie nogi, nawet wszystkie cztery. Miałyśmy zajęcia, niektóre związane z przymusem szkolnym, gniotem rodzinnym, któremu się wydawało, że jak nas nie widzi nad zeszytami, to jutro nasz wyrzucą za szkół. Na dokładkę posypały się zamówienia na sukienki i swetry.
W tle ciągle pikała nadzieja na cud w postaci Witka zgłaszającego się do nas.
- Słuchaj, a może on jest nieśmiały? - powiedziała Tenia, mieszając herbatę w "naszej" kawiarni.
- Daj spokój, mi chodza po głowie różne myśli, być może on nie zdaje sobie sprawy, że my nie mamy adresu? Błagam! Nie myślmy, tylko szukajmy go!
Wolałam nie rozpamietywać utraconych włóczek, bo to była naprawdę potężna strata finansowa. Nie dość, że same zagraniczne, co wtedy wywoływało dreszcz upojenia, bo kawałek jakby zakazanego świata i innej jakości, to kupowane za żywe dolary nabywane nielegalnie. O tym, jak kupowałam pierwszy raz zagraniczne bilety bankowe w zielonym kolorze powinnam zamilczeć na wieki, bo zrobiłam z siebie idiotkę dużej klasy. Wiedziałam mętnie bardzo, że tacy jedni je sprzedają pod bankiem pekao, wiec udałam się tam i wytrzeszczyłam oczy na wszelkie strony. Zdawałam sobie sprawę, że nie to nie może być kiosk, nikt nie będzie podpisany, ale jak i po czym poznać cinkciarza?! Przechadzałam się pod bankiem długo, determinacja we mnie była potężna, bo nie włóczki chodziło - a o coś tak zwykle-niezwykłego jak... mydło. Mydło, mówię takie do mycia w kostkach. Tamten ustrój wydzielał mydło na kartki, jeden kawałek na dwa miesiące!!! Za to tylko powinni wszyscy tamci decydenci zostać skazani na karę śmierci, nic mniej!!! Tego im nie daruję i żadne chrześcijańskie miłosierdzie mi nigdzie dla nich nie siedzi! 
Przechadzałam się chyba z godzinę, nikt mi nie pasował na sprzedawcę, wreszcie zrównał się ze mną jakiś chłopak i wygłosił w powietrze:
- Tam, z boku banku, w tej uliczce - ruchem głowy wskazał kierunek.
Łypnęłam i zobaczyłam sporą grupkę, która do mnie machała radośnie i śmiała się! Oni mnie obserwowali i robili zakłady, kiedy wpadnę na to, żeby zrezygnować z defilowania przed frontem...
Potem sprzedali mi te dolary po promocyjnej cenie, nabyłam mydło w dużej ilości, jeszcze mi zostało, więc kupiłam włóczkę i... przepadłam! 
Z drugiej strony te wspaniałe, tak zwane efektowne, włóczki jak dla mnie mają małe zastosowanie, same w sobie fantazyjne ograniczają możliwości dziewiarki, więc wolę przędze zwykłe, gdzie dużą rolę gra gatunek, grubość i kolor a reszta należy niepodzielnie do mnie.
Wieczory spędzałam nie na rozrywkach, jak większość rówieśników a na dzianiu. Moja mama dzielnie działa także. Siedziałyśmy zwykle pod wielką lampą do późna w noc, jęcząc, że nie mamy po dodatkowej parze rąk, że gorąco pod tymi zwałami wełny, że nalepiej byłobyć robić nago na tych drutach... 
Tego się bałam cały czas.
- Słuchaj, a ty masz zamiar podarować te wszsytkie włóczki, temu, jak mu tam? Witkowi? 



środa, 06 maja 2009, vivictoria

Polecane wpisy

  • VA BANK!

    (Dziś odcinek wyjątkowo i dodatkowo, bo jednak nie życzymy sobie, żeby Ktoś się zastrzelił :D ) Nastały dni, które słabo pamietam, oprócz tego, że robiłam na

  • PICASSO

    Dzianie wchłonęło mnie całkiem, zaczęłam bywać w szkole tylko ze względu na ciężki przymus, zresztą szkole jako takiej byłam zawsze niechętna. Uczyć to się uczy

  • KOCHANA DANUSIA, WARKOCZE I TAJEMNICA

    Ciocia Danusia to była (i jest nadal choć ciutek sterana wiekiem) człowiek-instytucja. Miała wiele zdumiewających zalet oraz, co tu kryć, wariatka z niej rekord

Komentarze
2009/05/06 22:06:32
Te odcinki są stanowczo za krótkie :D
-
alpio23
2009/05/08 09:59:47
Oj - zdecydowanie zgadzam się z Czarcikiem
.