Blog > Komentarze do wpisu

ZBRODNIA I SKARPETKI

Znałam dobrze niechęć ciotki Eli do plotek i takich tam, toteż o nic pytałam, tylko zgarniając reklamówkę z żurnalami rzuciłam od niechcenia:
- A tam - majtnęłam ręką - to kto mieszka? Ma ciocia spokój? 
- Nie wiem - orzekła naburmuszona - chyba ciągle ktoś się wprowadza. 
- Jak to "wprowadza"? - zdumiałam się - ciągle?
- Nie obchodzi mnie to, drogie dziecko, nie stójmy tak, bo jest przeciąg.
Torba urywała mi rękę w miejscu nadgarstka, toteż zrezygnowałam z natychmiastowej wizyty u Teni, marzyłam by pozbyć się brzemienia i co tu kryć obejrzeć skarby zaraz! Tym bardziej, że musiałam je oddać szybko. 
Kiedy zagłębiłam się w czasopisma, świat zniknął mi z oczu na długo! Każda robótkująca istota to zna. Ogląda się zachłannie, pożera kolejne kartki, w środku kłębią różne uczucia i to takie, że każdy facet może zsinieć z zazdrości, nie liczy się nic! Potem oglądamy ponownie, już krytyczniej, przy kolejnym ogladaniu dochodzimy do wniosku, że to wszytko już bylo i my też potrafimy, a nawet lepiej. Z takimiż wnioskami w środku, po wierzchu z niecierpliwością biegłam na spotkanie z Tenia, do kawiarni, bo każda z nas spieszyła się gdzie indziej. Mżyło i wiało, więc kawiarnia była idealna.
- Już mi się skończyły wykręty, rany co ja mam manie mówić? Ciągle pyta kiedy te włóczki wrócą - mamrotałam na początku.
- Podobno wiesz coś niesamowitego? - mów, bo mnie rozniesie - zażądała Tenia.
Opowiedziałam jej dokładnie. Zmarszczyła czoło.
- Czekaj, a ten numer, rejestracji masz naprawdę?
Wyciągnęłam kartkę z zapiskiem i westchnęłam.
- Nigdy mi się nie udała sztuka zapaniętania nawet numeru telefonu, nie ma dwóch ostatnich cyfr. Za te dam sobie głowę urwać, ostatnie wydaje mi się, nie były okrągłe.
- Co proszę?
- Nie zero, nie dziewięć.
- To i nie pięć, nie trzy, nie sześć, a nawet nie dwa?! To co zostaje dopasować i masz! - nieco złośliwie podsumowała.
- Daj spokój, nie wyglądało to dobrze, mówię ci, jak nieboszczyk w tym worku, no kształt, ciężar, okropność.
- Masz wybujałą wyobraźnię, czytasz ciągle kryminały - wytykała mi zainteresowania - przede wszystkim masz pewność, że to był Witek? Nie masz - sama odpowiedziała - co ciebie obchodzi obcy zbrodniarz?! Dowiedzmy się lepiej, kto tam mieszka może to coś da?
- Już widzę, że ciotka Ela nam powie, ale czekaj może twoja mama? 
- Niezły pomysł, ona poleci tam z radością. Zajmijmy się tym bardziej, bo potem matura, ja to źle widzę.
- Nie przypominaj mi! Mam zagwozdkę, bo jedna baba chce sweter z warkoczami, a ja nie umiem!
- To jej powiedz?
- Coś ty, za nic w świecie, jakbym wyglądała?! To mój sekret jest.
To był fakt, na drutach ledwo co zaczęłam się uczyć i te sukienki to była moja głęboka woda bez nijakiego koła ratunkowego. Umiałam oczka prawe i lewe, po jakimś czasie z mozołem odkryłam jak się je dodaje w środku robótki, żeby nie powstawały dziury i dumna byłam okropnie. Wykorzystując skromny zakres tworzyłam sukienki w większości melanżowe, bo moim idolem była firma Missoni, co trwa do dziś. 
- To przestań wymyślać nieboszczyków w workach i poproś moją mamę, to ci pokaże, bo ona umie i robi mi kamizelkę, od roku robi - dodała z goryczą.
Oczywiście po takiej wiadomości wszystkie zbrodnie świata wyleciały mi z głowy omotanej dokładnie wełną. 
A kremowej włóczki nie było! Wracając weszłam do domu towarowego, żeby kolejny raz zapytać ekspedientki, kiedy będą włóczki. Nie było wiadome, ale na sąsiednim stoisku były rajstopy, potulnie stanęłam w kolejce i nudząc się oglądałam całą resztę. Apaszki w burych kolorach, pończochy których już nikt nie kupował, skarpety idiotyczne, bo kremowe i to męskie bo kto ma stopę jak podolski złodziej?! Zaraz, przecież to wygląda jak wełna??? Skarpety okazały się być: męskie faktycznie, wełniane sto procent, wielkie i przecenione na jakieś grosze. Budząc lekką sensację kupiłam dwadzieścia par i unosząc łup starałam się kryć twarz, nie chcąc być na ulicy pokazywana palcami jako ta, co tyle par skarpet... 
W domu, jeszcze nie zrzucając kurtki napoczęłam jedną i poszłooo, pruły się cudownie! Świat przestał istnieć...

wtorek, 02 czerwca 2009, vivictoria

Polecane wpisy

  • VA BANK!

    (Dziś odcinek wyjątkowo i dodatkowo, bo jednak nie życzymy sobie, żeby Ktoś się zastrzelił :D ) Nastały dni, które słabo pamietam, oprócz tego, że robiłam na

  • PICASSO

    Dzianie wchłonęło mnie całkiem, zaczęłam bywać w szkole tylko ze względu na ciężki przymus, zresztą szkole jako takiej byłam zawsze niechętna. Uczyć to się uczy

  • ROBIMY NAGO NA DRUTACH

    Poszukiwania nam kulały na obie nogi, nawet wszystkie cztery. Miałyśmy zajęcia, niektóre związane z przymusem szkolnym, gniotem rodzinnym, któremu się wydawało,

Komentarze
alpio23
2009/06/03 09:24:00
Och! W końcu się doczekałam następnego odcinka i teraz czekam znowu z niecierpliwością na kolejny...
-
2009/06/03 10:23:49
Następne sa już gotowe, więc we wtorek ciąg dalszy!
-
yadis
2009/06/11 18:08:34
Dopiero we wtorek... Ja nie chcę czekać tak długo!
.