Mały biznes

niedziela, 08 marca 2009

Na początku pytanie jak z ankiety: co wiedzą państwo na temat cechów rzemiosł? Nie, nie tych średniowiecznych, współczesnych.

Być może plączą się po nas szczątki szkolnej wiedzy, kiedy uczono nas, że już od wczesnego średniowiecza przedstawiciele różnych zawodów zrzeszali się, tworzyli coraz bardziej zorganizowane związki, zwane cechami. Miały one swoiste struktury, własne insygnia, w tym tak zwane gmerki, czyli cechy - specjalne znaki do sygnowania dokumentów, wykonywanych prac.

Z pewnością wiele osób zna powiedzenie: wystroił się jak stróż w Boże Ciało. Na ogół o kimś niestosownie lub przesadnie wystrojonym. Rodowód tego powiedzenia tkwi w warszawskim bodajże, cechu stróży, który słynął z wielce paradnego przyodziewku używanego podczas różnych uroczystości. Cechowe władze miały bowiem prawo do własnych, charakterystycznych szat.

Jednak nie o tym mowa, a o czasach współczesnych, tu i teraz. Co wiemy o cechach rzemiosł dziś? Ogólnie nic nie wiemy, ale zapewniam, że istnieją i to w dużych ilościach. Jeśli ktoś bardzo uważnie śledzi wiadomości, to nawet na ich temat pojawiają się takowe, z rzadka, z reguły na jeden temat, kiedy domagają się przymusu przynależenia do nich (cechów, znaczy się), postulują posiadanie atestów, zdawania egaminów na krawca na przykład, wszystko w imię umiłowania klientów i ich zadowolenia. Tak, cechy oczywiście chcą przymusu, bo za tym idą przymusowe i niemałe składki. I na tym koniec. Naprawdę, proszę mi wierzyć, specjalnie się starałam znaleźć coś pozytywnego na ten temat i nie udało mi się! W roky 2007 była próba podniesienia sprawy rzemiosła w sejmie, ale upadła, więc nie ma o czym mówić.

Kolejne władze kraju zatrzymały się umysłowo na etapie nauki wczesnoszkolnej (dobre i to...), więc dla nich rzemieślnik, to ciemny szewc, przybijający fleki w zatechłej norze (przepraszam najmocniej wszystkich szewców!), więc sprawa marginesowa i o czym tu mówić. Pomijam fakt, że niektóre rzemiosła korzystają z najnowszych technologi i nawet je tworzą, zajmę się rękodziełem.

Czy ktoś kiedyś przeprowadził badania, jakie znaczenie może mieć rękodzieło dla rynku pracy, aktywizacji zawodowej? Z reguły przy tym myśli się o kobietach, które chyba chętniej wykonują pracę w domu, mogąc przy tym zamować się dziećmi. Bardzo słusznie, choć taka praca nie może być wydajna w pełni, bo opieka i prowadzenie domu zabierają dużo czasu. Jest jednak pewne, że wiele, nawet bardzo wiele osób byłoby uszczęśliwionych, mogąc zarabiać siedząc w domu, niekoniecznie parając się rękodziełem, jest mnóstwo profesji, które na taką pracę pozwalają. Czy ktoś komuś broni tak właśnie zarabiać na życie? Teoretycznie nic i nikt, w praktyce na śmiałka spada gilotyna biurokracji, opłat, podatki, plus ZUS. Na śmiałka, który - uśliślę - decyduje się na działalność gospodarczą jednoosobową, a przy tym jego rękodzieło jest na tyle pracochłonne, że mało wydajne. Działając, czyli sprzedając bez działalności rękodzielnik żyje w strachu, niemiłych uczuciu, że popełnia przestępstwo.

Teraz powinny nastąpić pytania, retoryczne i skierowane gdzieś do góry ustawowodawczej, więc zwykłemu śmiertelnikowi, nawet rozmnożonemu do paru tysięcy sztuk, niedostępnej.

Dlaczego nie można uprościć spraw i stworzyć statusu firmy małej, nie takiej jak teraz - że mała, to do 50 zatrudnionych! - ale powiedzmy jedno-pięcio osobowych?!

Bez konieczności prowadzenia szczegółowej ewidencji, z możliwościa brania paragonów ze sklepów jako dowodu zakupów, bez przymusowego ZUS i z symbolicznym podatkiem, bez utraty otrzymywanych świadczeń, typu renty, emerytury. Byliby chętni do skorzystania na takich warunkach?

Dla państwa wynikałyby z tego liczne korzyści:

- aktywizacja zawodowa dużej grupy, w tym kobiet, niepełnosprawnych, osób starszych

- szansa, że jakaś część z tych malutkich warsztaów rozwinie się w większe i zatrudni ludzi

- nastąpi rozwój szkoleń, praktyk w nowych-starych zawodach

- wzrośnie poziom wzornictwa, bo będzie więcej warsztatów i twórcza konkurencja.

Brzmi jak bajka, prawda? Jest pewna droga, nazywa się inicjatywa obywatelska, dla tych którzy kochają pracę w kamieniołomach, ale jeśli ktoś będzie zbierał podpisy, to ja chętnie.

Powyższy felieton prezentuje moje osobiste poglądy, a nie całej Dzianej Mafii

.